Narodziny Heart Made Moments

Pamiętam jak to było, gdy Rupieciarnia startowała ponad 7 lat temu.

Miałam tylko jedno roczne dziecko i już wtedy wydawało mi się, że nie mam na nic czasu. Wydawało mi się, że o prowadzeniu firmy nie wiem nic, ale za to o branży scrapowej wiem wszystko, a jak nie wiem to… jakoś to będzie. Wiedziałam, że nie mam sobie za grosz asertywności, że nie umiem walczyć i bić się o swoje. Ani kłócić z ludźmi, którzy mnie oszukali albo coś obiecali bez pokrycia. W sumie nie bardzo wierzyłam w swoje umiejętności, ale wiedziałam, że chcę mieć taki sklep, a w środku dużo ładnych rzeczy. I że ładne rzeczy chcę też robić i, że w ogóle to ludzie będą walić drzwiami i oknami. I ogólnie jakoś to będzie.

A cóż się zmieniło przez te 7 lat? Mam trzy córki, z czego dwie z nich uczę w domu, więc teraz dopiero wiem, co to znaczy mało czasu. Tak mało, że nie da się już spędzać dodatkowych minut na pisaniu bloga o piżamie albo obiedzie na jutro. Obiadu też się już czasem nie robi. Na szczęście w warzywniaku pod domem mamy przepyszne pierogi, które tak mniej więcej raz w tygodniu ratują mi tyłek, a moje dzieci nie umierają z głodu.

O prowadzeniu firmy wiem trochę więcej i niestety wiem, że w ogóle się do tego nie nadaję. Gdyby ktoś przyszedł i zaproponował, że weźmie od nas te wszystkie biurowe sprawy, oferty, reklamy itd, a my z Agą mogłybyśmy tylko siedzieć o dłubać to, co lubimy, to wierzcie mi- żadna z nas by się długo nie zastanawiała czy oddajemy. Więc w tej kategorii złudzeń nie mam- biznesmen ze mnie marny. Tyle tylko, że w ciągu tych 7 lat nabyłam doświadczenia i otrzaskałam się trochę w sprawach trudnych- umiem negocjować i stawiać na swoim. Czasami;)

Jestem też pewna swoich umiejętności– w końcu doświadczenie, które zdobyłam w czasie 7 lat pracy wykonując w sumie ponad 500 albumów to nie byle co. Wiem co umiem, wiem, co mogę, wiem czego nie chcę robić i nie będę robić, bo nie muszę- nie muszę kleić słodkich, kwiatkowych, babciowych, koronkowych albumów, to nie mój styl. A po 7 latach mam swój styl- to moja najcenniejsza zdobycz.

Nie jesteśmy też już prawie wcale sklepem, a na pewno nie galerią. Jesteśmy pracownią i chcemy być nią jeszcze bardziej.

Jest jedna rzecz, która się nie zmieniła- wciąż chcę, chcemy obie z Agnieszka robić piękne rzeczy. Nieustannie od 7 lat sprawia nam to ogromną frajdę i radość, i satysfakcję mamy z każdego dobrze wykonanego zlecenia. To jest to, co nas nieustannie motywuje i co sprawia, że kładąc się wieczorem spać, uważamy dzień za udany- dobre spotkanie, wzruszenie, radość człowieka, który dostał coś, co wyszło z Rupieciarni.

Dlatego ciągle chcemy z Agnieszką iść w tę stronę- pracować, udoskonalać się, zarywać noce gdy trzeba oddać coś na czas. I dlatego kończymy z Rupieciarnią…

pik

pik

Pikawa stanęła?

To taki żart. Nie kończymy.

Nowe wcielenie

Nie kończymy, tylko rozwijamy, dajemy nowe życie pod trochę inną nazwą. Pracownia Rupieciarnia wciąż będzie istnieć i to stąd będzie wychodzić wszystko, co zamówicie, poczynione naszymi zręcznymi rękami, ale oto powołujemy do życia coś nowego, nową markę, która obejmie wszystkie wychodzące od nas wyjątkowe prace.

Poznajcie jako pierwsi nasze najnowsze wcielenie:Ruszamy już bardzo niedługo, w przyszłym tygodniu mam nadzieję, pod adresem heartmademoments.com otworzy się dla Was nowa przestrzeń do zamawiania naszych wyjątkowych produktów, na przykład takich jak ten:

 

Trzymajcie rękę na pulsie. Heartmademoments.com zaprasza. 

 

4 thoughts on “Narodziny Heart Made Moments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *