Formuła dobra, czyli epilog do Księgi Dobra

Nie chciałam zostawic tej historii bez zakończenia i bez relacji z gali, na której nasza Księga Dobra się pokazywała z dobrej strony i była wypełniana dobrymi słowami.

Nowe otwarcie Hospicjum dla Dzieci Dolnego Śląska, które po zmianie będzie nosiło piękną i wiele mówiącą nazwę ” Formuła Dobra” odbyło się w pięknej sali u Ojców Bonifratrów. Byli pracownicy Hospicjum, wolontariusze, pacjenci z rodzicami, przedstawiciele mediów, władz, sponsorzy i my z Agnieszką. 

I muszę Wam powiedzieć, że pękałyśmy z dumy, a ja potajemnie ocierałam łzy wzruszenia, gdy oglądałyśmy prezentację o historii oraz o planach placówki, w której w pewnym momencie pojawiły się zdjęcia naszej Księgi Dobra już częściowo wypisanej, a na końcu wśród róznych sponsorów i dobroczyńców, pojawiło się nasze logo, a właściwie dwa:

Było pięknie i wzruszająco, gdy najstarszy wolontariusz wprowadził na salę Flagę Dobra:

Potem nastapiło wystapienie szefa Hospicjum- pana doktora Krzysztofa Szmydta. Wiedzieliście o tym, że nasze Dolnośląskie Hospicjum z 95 pacjentami jest największym w Polsce? Nie? Bo ja też nie. A wydaje się, że 95 pacjentów to mało, chociaż jak się tak bardziej zastanowić nad tym, że każdy z nich ma swojego wolontariusza… ile to pracy, zabiegów, opieki, spotkań…

Stwierdzam jednak, że ja nie mogłabym tam pracować, bo już na samej prezentacji cały czas mi się broda trzęsła ze wzruszenia i emocji.

Po części oficjalnej wychodzimy z sali wykladowej na ogromny hol, a tam widzimy…

… tłum ludzi chodzących poziomo i pełno balonów? Balony owszem były, a zdjęcie nie wiem czemu ustwia mi się poziomo i o tej porze nie jestem w stanie zmusić go by chciało stać. Może jest zmęczone, trudno, a Wy sobie obróccie głowę do monitora.

Więc wiszą balony, do których przyczepione dyndają różne Dobre Słowa. Np. ja wylosowałam o takie:

„Pomaganie innym bez oczekiwania na policzalne korzyści sprawia, że czuję się lepszy, bardziej wartosciowy.” /wolontariusz Zbigniew/

Nam jednak oczywiscie najbardziej chodziło o miejsce, gdzie wypełniana była nasza Księga Dobra i powiem Wam, że trudno było je znaleźć, taka była do niej kolejka!

Ten młody przystojniak na górze to Maciek Rajfur z Gościa Niedzielnego:)

I cóż tam się dalej działo- były usmiechy, dobre jedzonko, zdjęcia, wywiady i sława, sława, sława… buhahaha.

Ale my skromnie- wycofałyśmy się po niedługim czasie, unosząc w garści po kilka dobrych baloników w prezencie dla naszych dzieci. Lubimy dawać radość nie tylko nieznanym dzieciom. Własnym też:) Chociaż albumu juz pewnie nigdy im nie zrobię…;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *