Hello, tu album na urodziny

Chciałabym Wam opowiedzieć parę słów o pewnym wyjątkowym albumie. O własnie tym, którego widać powyżej.

Wszystko zaczyna sie od powiedzenia „szewc bez butów chodzi”. Znacie to? No to my z Agą jesteśmy takimi szewcami, co to swoim dzieciom ani tym bardziej sobie rękodzieła do domu nie produkują. Dlatego nie muszę mówić, że gdy dostaliśmy z mężem zaproszenie na urodzinową imprezę Agnieszki, w ogóle nie pomyslałam o tym, żeby przygotować Jej ręcznie robiony prezent? Wybraliśmy grę planszową.

To koniec tej historii…

…by był…

…gdyby jednak nie to, że się zawzięłam i postanowiłam, że Jej zrobię album na urodziny, a co?! 

Aga oczywiście tego zupełnie nie podejrzewała, bo cóż tu się dziwić, skoro nawet ja sama się o to nie podejrzewałam jeszcze na tydzień przed imprezą.

Sama konstrukcja albumu nie była skomplikowana- prosta i oszczędna, a zarazem klasyczna, ale największym utrapieniem było dla mnie utrzymanie produkcji w tajemnicy. To znaczy utrapienie było tylko w mojej głowie, bo Aga w sumie miała tak niewinny umysł, tak wolny od podejrzeń, że nawet jesli widziała mnie przy pracy, to podejrzewam, że nie przyszło Jej do głowy, że robię album na urodziny dla Niej.

No i teraz wyobraźcie sobie ten dzień, ta impreza długo szykowana, goście poprzebierani, sala ustrojona, Aga jak gwiazda filmowa, a ja daję Jej paczkę. W okolicy Aga Łozińska, która wszystko dokumentuje i wychodzi nam takie ujęcie:

Czy wy widzicie to niedowierzanie na twarzy Agnieszki? Ten jeden wielki znak zapytania, czy to naprawde dla Niej? Czy nie będzie musiała tego oddać do Rupieciarnia? Hahaha, ale ładny album Marta… do Rupieciarni, tak? Czy to naprawdę moje? Zrobiłaś mi album? Jak to? ZROBIŁAŚ MI ALBUM NA URODZINY ??? No zrobiłam, zrobiłam;)

No to musiałysmy sobie jeszcze trochę pogdać o tym jak to było z tym całym albumem i czy się podoba, i tak, bardzo się podoba… i Aga go już nie odda 🙂

No i dobrze, niech moja kochana Agusia też ma coś z życia. Może kiedyś i sobie coś zrobię? A może zaanektuję bliźniaczy do tego album „Smile”, bo z rozpędu zrobiłam i drugi:

Taka to była nasza historia z albumem „Hello”.

Możecie też stworzyć własną opowieść, bo Smile i Hello stały się albumami-matkami dla albumów-dzieci w naszym sklepie internetowym Heart Made Moments. Niestety nie mamy ich zbyt wiele, bo te cudne napisy, które wykorzystujemy na okładce i w równie cudny sposób pozłacamy, miedziujemy lub miętujemy specjalną folią, mamy w bardzo niewielkiej liczbie sztuk. Bardzo niewielkiej. Bardzo. To znaczy napisów mamy jakieś 3 w każdej z opcji. Mozna więc powiedzieć, że te albumy będą na pewno bardzo ściśle limitowane. A Aga swojego nie odda;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *