Dżungla w albumie ślubnym

Acha, jak tu pokazać dżunglę na paru zdjęciach? Jeszcze w dodatku o tak beznadziejnej porze roku, gdy zimno i pada.

Wstajemy za cztery godziny. Wstajemy i jedziemy- gdzies daleko, gdzie dżungli nie trzeba będzie pokazywać na zdjęciach, bo będzie można na nią patrzeć, wąchać, słuchać. Kanapki gotowe w ilosciach hurtowych, bo my zawsze jak ci cyganie jedziemy. A gdziekolwiek jesteśmy to najbardziej tęsknimy do naszego polskiego chleba, dlatego teraz zabieramy solidny zapas- dwa bochenki chleba z HERTa:) I kabanosy:)

Życzcie nam dobrej podróży. Nie będziemy tęsknić, myśleć co tutaj, planować, odliczać dni do powrotu, o niee… będziemy sę cieszyć, że jest ciepło, ptaki śpiewają, kokosy spadaja prosto z drzewa do naszych rąk. Będziemy się cieszyć na spotkania z ludźmi, którzy są zupełnie inni niż my Polacy, ale podobno bardzo przyjacielscy. Jedziemy chłonąć, ładować akumulatory, poznawać nowe, nieznane, jedziemy zaspokoić rządzę przygód!

Na pożegnanie zostawiam Wam zdjęcia tego zestawu. Wyszedł mi taki dżunglowy przypadkiem- miał być w kolorze morskim, a ten wzór w cudne liście pasował mi najbardziej. No udał mi się ten album, nie powiem:) Lubię być zadowolona z własnej pracy, bo lubię mieć poczucie, że jestem dobra w tym co robię.

I tym pozytywnym akcentem żegnam się z Wami na dobre. Na dobre dwa tygodnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *